Magiczna wizyta w Hobbitonie: Powrót do Śródziemia!
Cztery lata temu moja pierwsza podróż do Nowej Zelandii została przerwana przez pandemię. Musieliśmy pospiesznie wrócić, omijając niemal wszystkie cuda południowej wyspy. Ale w tym roku w końcu udało się wrócić. Czułam się, jakby los dał mi drugą szansę – to było spełnienie marzeń, tym razem podczas naszej jesieni, która zbiegła się z tętniejącą życiem nowozelandzką wiosną. Co za zmiana pór roku!
W ostatni dzień podróży zaplanowaliśmy powrót do Hobbitonu. Nie mogłam sobie odmówić tej okazji, zwłaszcza ze względu na najnowszą atrakcję planu filmowego – Bagshot Row. Ta urocza uliczka w Hobbitonie mieści dwie w pełni umeblowane nory hobbickie, wyposażone we wszystko, czego mogłaby potrzebować hobbicka rodzina – od pokoju dziecięcego, przez łazienkę, aż po pralnię!
Wejście do świata Tolkiena
Poziom detali i kunszt wykonania dosłownie zwalił mnie z nóg. Gdy tylko weszłam do jednej z tych nor, odebrało mi mowę. Przez chwilę nie mogłam złapać tchu. Czułam się, jakbym weszła prosto w karty powieści Tolkiena, ale tym razem to już nie była tylko moja wyobraźnia. To była rzeczywistość. Stałam tam, pochłaniając całe ciepło tego miejsca i patrząc na wesoło trzaskający ogień w kominku.
Za scenografię Bagshot Row oraz w pełni wyposażone hobbickie nory, które otwarto w grudniu 2023 roku, odpowiadali Alan Lee, John Howe oraz uznany dyrektor artystyczny filmu Hobbit: Niezwykła podróż i kierownik projektu planu zdjęciowego Hobbiton Brian Massey oraz projektant produkcji Ra Vincent. Alan Lee, John Howe to legendarny duet ilustratorów i projektantów koncepcyjnych, którzy współpracowali przy trylogii Władca Pierścieni i Hobbit Petera Jacksona. Ich zespół pracował nad projektem przez 9 miesięcy, dbając o każdy, nawet najmniejszy szczegół, aby Bagshot Row wyglądało jak żywcem wyjęte z kart powieści Tolkiena. Podczas zwiedzania Hobbiton Movie Set przewodnik rozdziela nas do dwóch podobnie urządzonych nor, jedna ma zielone drzwi, a druga czerwone. Ja byłam w tej z zielonymi ;)
Każdy szczegół perfekcyjnie hobbicki
To właśnie te drobnostki najbardziej mnie zachwyciły. Legowisko dla psa usadowione obok kominka, rzędy przetworów w kuchni, pranie suszące się na sznurku na zewnątrz, a nawet toaleta hobbita z lokalną gazetą niedbale położoną obok. Autentyczność tego miejsca była oszałamiająca. Miało się wrażenie, że hobbici wyszli tylko na chwilę, zostawiając swoje przytulne domy dla nas do podejrzenia.
Słowa naprawdę nie są w stanie oddać, jak ogromne wrażenie to robi. Stojąc w norze hobbita, otoczona takimi szczegółami, czułam się, jakbym przeniosła się do innego świata. Nie byłam już turystką, byłam częścią tej opowieści.
Kuchnia i Spiżarnia
Hobbici słyną z zamiłowania do jedzenia i według Tolkiena jedzą aż siedem posiłków dziennie! Są to:
Śniadanie
Drugie śniadanie
Przedpołudniowy podwieczorek (Elevenses)
Lunch
Podwieczorek
Obiad (Dinner)
Kolacja (Supper)
Oczywiście pod warunkiem, że mają na to czas i wystarczająco pełne spiżarnie! Ta ze zdjęcia zaopatrzona była we wszystko co potrzebne aby przyjąć niespodziewanych gości. 😉
Make it stand out
Jedynym minusem był czas. Zwiedzający mogą spędzić w norach około 15-20 minut. Chociaż te minuty były magiczne, nie mogłam przestać myśleć, że chciałabym więcej. Wyobraźcie sobie, że zamiast zwiedzać cały plan, można by po prostu zasiąść w wygodnym fotelu w hobbickiej norze na Bagshot Row i chłonąć atmosferę przez godzinę. Ech… można tylko pomarzyć!
Ta wizyta w Hobbitonie była wszystkim, na co liczyłam, i jeszcze więcej. To było perfekcyjne zakończenie naszej długo wyczekiwanej powrotnej podróży do Nowej Zelandii.